JAK ZMIENIŁ SIĘ MÓJ MAKIJAŻ NA PRZESTRZENI KILKU OSTATNICH LAT? JAKIE BŁĘDY POPEŁNIAŁAM?

listopada 13, 2015


W ostatnim czasie na kilku blogach pojawiły się posty w stylu "Teraz i kiedyś", w którym dziewczyny opisywały swoje makijażowe doświadczenia, to co się zmieniło i jakie błędy zdarzało im się popełniać. Takie wpisy przypadły mi do gustu, więc postanowiłam wziąć z nich przykład i stworzyć coś takiego u siebie. Jeżeli jesteście ciekawi, co zmieniło się w tej kwestii w ciągu ostatnich kilku lat to zapraszam dalej.



ZROZUMIAŁAM, ŻE CIEMNIEJSZY PODKŁAD NIE DODAJE MI UROKU

Tak, niestety należę do tych kobiet, które jako nastolatki nakładały na twarz podkład o kilka tonów ciemniejszy od koloru cery i uważały, że dzięki temu wyglądają piękniej. O zgrozo! Jak sobie teraz o tym przypomnę to nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. Na szczęście zmądrzałam - lepiej późno niż wcale.

ZACZĘŁAM PODKREŚLAĆ BRWI

Właściwie moda na podkreślanie brwi tak naprawdę nastała kilka lat temu i kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z makijażem to niewiele osób zajmowało się tą częścią twarzy. Brwi żyły sobie własnym życiem. Moje włoski na brwiach są jaśniutkie i bez ich "podrasowania" niemal ich nie widać. Teraz brwi to dla mnie najważniejszy punkt i nie wyobrażam już sobie makijażu bez ich podkreślenia.


ODKRYŁAM, ŻE ISTNIEJĄ TAKIE PRODUKTY JAK BRONZER, RÓŻ CZY ROZŚWIETLACZ

Podkład, puder i ... w zasadzie to już wszystko. Kilka lat temu nie potrzebowałam niczego więcej do makijażu twarzy. Twarz wyglądała "płasko". Odkrycie bronzera, różu i rozświetlacza (ten ostatni poznałam całkiem niedawno) było dla mnie jak odkrycie Ameryki przez Kolumba. Kosmetyki te towarzyszą mi teraz codziennie i potrafią naprawdę zdziałać cuda na twarzy.

PRZESTAŁAM PODKREŚLAĆ LINIĘ WODNĄ CZARNĄ KREDKĄ

Teraz chyba już każdy wie, że taki makijaż optycznie zmniejsza oko i w większości przypadków nie wygląda to korzystnie. Cóż, kiedyś o tym nie wiedziałam i kruczoczarna kredka zawsze lądowała na linii wodnej. Przeglądałam ostatnio zdjęcia z tamtych czasów i wiem, że to był błąd. Jakieś półtorej roku temu dopiero zrezygnowałam z tego kosmetyku i zastąpiłam białą lub cielistą kredką, która daje odwrotny efekt, czyli powiększa oczy.


DO WYKONANIA MAKIJAŻU UŻYWAM WIĘCEJ NIŻ JEDNEGO CIENIA

Jeden odcień nakładany na całą powiekę to był standard. W dodatku nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak blendowanie. Możecie sobie wyobrazić moje oczy w tamtych czasach? Co gorsza, często wybierałam ciemne kolory. O ile z beżami i jasnymi brązami nie wyglądało to najgorzej, tak ciemne kolory to była masakra, blee.

ZNAM UMIAR W NAKŁADANIU PUDRU NA TWARZ

Im więcej pudru, tym lepiej - taką zasadą się kierowałam. Moim hitem był absolutny mat na twarzy, więc nakładałam na nią taką ilość pudru, że szok. W efekcie wyglądałam gorzej niż otynkowana ściana i miałam "ciasto" na twarzy. Teraz już wiem, że wystarczy delikatne przypruszenie twarzy odrobiną pudru aby wyglądać dobrze.

ZACZĘŁAM STOSOWAĆ KOLOROWE POMADKI

Do kolorowych pomadek przekonałam się stosunkowo niedawno. Nigdy nie lubiłam podkreślać swoich ust, bo uważałam (i nadal uważam), że ich kształt nie jest idealny i jakiś taki nijaki. Zawsze smarowałam usta jedynie bezbarwnymi balsamami ochronnymi, które zabezpieczały je przed spierzchnięciami i suchością. Teraz przekonałam się do malowania ust i bardzo często goszczą na moich wargach różowe odcienie. Kto wie, może jeszcze trochę i zacznę używać czerwonych szminek?


Na szczęście to wszystko już za mną, daleka przeszłość, do której nigdy nie wrócę. Jestem ciekawa jak wyglądał Wasz makijaż jakiś czas temu i czy dużo się w nim zmieniło? Podzielcie się swoimi doświadczeniami ;)


ZAPRASZAM NA KONKURS:
klik

Zobacz również:

0 komentarzy

Każdy komentarz to motywacja do dalszego tworzenia tego miejsca. Wyraź swoją opinię, a ja z przyjemnością ją przeczytam :)