Dwa październikowe pudełka - ShinyBox THINK PINK oraz InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII

listopada 05, 2017

Dzisiaj, jak co miesiąc, zapraszam Was na prezentację dwóch pudełek z kosmetykami (i nie tylko!), które ostatnio do mnie dotarły. Pokażę Wam co znalazło się w październikowej edycji Shinybox'a oraz InspiredBy U.R.O.K. Które pudełeczko podoba mi się bardziej i które z produktów najbardziej mnie zaciekawiły? Poświęćcie mi chwilę, a wszystkiego się dowiecie. Zapraszam :)

Shinybox THINK PINK

ShinyBox THINK PINK - październik 2017



Październik to miesiąc walki z rakiem piersi i również Shinybox zwrócił uwagę na ten problem. W pudełku znalazła się m.in. ulotka na temat tego, jak samodzielnie wykonać badanie piersi, ale także sam design opakowania i motyw przewodni nawiązuje do tej tematyki. Super, że mottem tej edycji jest nie tylko dbanie o urodę, ale również o zdrowie, które jest w życiu najważniejsze. Brawo!

ShinyBox THINK PINK - październik 2017 - zawartość

Co do zawartości, mamy tutaj aż 7 produktów, z czego wszystkie są pełnowymiarowe. Oprócz kosmetyków, w pudełku znalazły się dwa produkty z innych kategorii. Jednym z nich jest świeca zapachowa w szkle Bispol o nazwie Diamond Chic (5,54 zł / 357 g). Zapach jest bardzo w moim guście. Świeca pachnie niczym luksusowe, bardzo kobiece perfumy - podoba mi się to! Jesienią często sięgam po tego typu umilacze wieczorów, więc moim zdaniem to przydatny i fajny dodatek. Drugi produkt spoza strefy kosmetycznej to batonik Foods By Ann o smaku jabłka z cynamonem (3,89 zł / 35 g). Nie zawiera on cukru i jest w 100% naturalny. Świetnie sprawdzi się jako przekąska lub posiłek przed i po treningu. Nigdy nie jadłam batoników Ani Lewandowskiej, więc chętnie spróbuję i sprawdzę o co tyle szumu.

ShinyBox THINK PINK - październik 2017 - zawartość

Najciekawszym elementem w pudełku jest dla mnie balsam do ciała, nieznanej mi dotąd marki Bernängen (34,99 zł / 200 ml). Jest to nowość na rynku i z tego, co mi wiadomo, niedługo ma się pojawić w Rossmannie. Ten skandynawski specyfik został wzbogacony ochronnym Cold Cream, który chroni skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych, a dodatkowo intensywnie odżywia i przynosi ukojenie nawet najbardziej przesuszonej skórze. Przyznam, że moja skóra w okresie jesienno - zimowym staje się bardzo wymagająca, więc balsam będzie miał pole do popisu.

ShinyBox THINK PINK - październik 2017 - zawartość

Kolejny produkt to odżywka - wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry głowy i włosów z niszczonych marki Jantar (13 zł / 100 ml). Z pewnością spodoba się ona wielu osobom, ja natomiast jestem jakoś obojętna w stosunku do tej marki. Skoro jednak już mam ten produkt to na pewno go wykorzystam i kto wie? Może się przekonam. W składzie znajdziemy m.in. wyciąg z bursztynu, biotynę, argininę, witaminy A,E i F oraz d-pantenol. Wszystkie te składniki mają wzmocnić, zregenerować i odżywić włosy oraz zapewnić im gładkość i piękny, zdrowy połysk.

ShinyBox THINK PINK - październik 2017 - zawartość

W mojej wersji pudełka znalazła się również hydrożelowa maska z efektem liftingującym Efektima (14,76 zł / szt.) - zamiast niej można było trafić na jeden z kremów marki DermoFuture. Cieszę się, że trafiłam akurat na maskę, bo tego typu produkty są u mnie zawsze mile widziane i chętnie po nie sięgam. Maska podobno doskonale wpływa na skórę potrzebującą intensywnego nawilżenia i poprawy elastyczności. Skóra po jej użyciu ma być widocznie odmłodzona i bardziej napięta.

Kolejny kosmetyk do twarzy to plastry oczyszczające pory z aktywnym węglem marki 7th Heaven (5,60 zł / szt.), które mają pomóc w walce z zaskórnikami. Miałam już tego rodzaju plastry różnych marek i niestety żadne nie dały widocznych rezultatów, więc nie pokładam w nich dużych nadziei, aczkolwiek spróbuję. Wymiennie można było dostać oczyszczającą maskę węglową do twarzy lub owocową maskę Peel Off.

ShinyBox THINK PINK - październik 2017 - zawartość

Nie mogło obejść się bez kolorówki i tym razem padło na nowość marki Avon, czyli Liquid Lip - szminkę w płynie (32 zł / szt.). W pudełkach znalazły się albo wersje matowe, albo błyszczące. Ja dostałam matową, jednak w kompletnie nietrafionym dla mnie odcieniu. Irresistible to niewątpliwie piękna, seksowna, malinowa czerwień, ale ja w takich kolorach na ustach czuję się niekomfortowo i mam wrażenie, że to w ogóle do mnie nie pasuje. Na pewno jednak znajdę kogoś, kto bardzo ucieszy się z tej pomadki i już chyba nawet wiem kto to będzie :)

InspiredBy U.R.O.K - edycja XVIII


InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII - zawartość



Wrześniowe pudełko U.R.O.K mnie zachwyciło i jeśli jeszcze nie widzieliście zawartości to odsyłam Was TUTAJ.  Nie tylko mnie się podobało, a świadczy o tym fakt, że wyprzedało się w ekspresowym tempie. Co mamy tym razem i czy poziom został utrzymany? Sprawdźmy!

InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII - zawartość

Zacznę od kosmetyków do makijażu. W pudełku znalazły się takie dwa. Podkład Dress Me Perfect marki Deborah Milano (49,99 zł / 30 ml) w odcieniu fair rose wydaje się dla mnie niestety za ciemny, ale podobno dopasowuje się do skóry niczym skrojony na jej miarę ubiór, idealnie współgrając z jej naturalną tonacją, więc nie skreślam go od razu i dam mu szansę się wykazać.Uwielbiam płynne, matowe pomadki tej marki, które są genialne pod każdym względem i jeśli jeszcze ich nie znacie to gorąco polecam :). Drugim przedstawicielem kolorówki jest utrwalająca baza pod cienie marki Cashmere (22 zł / 7 g). Taką samą znalazłam w zeszłym miesiącu w pudełku Shinybox. Dodatkowo obie mają termin ważności do stycznia 2018, więc musiałabym je zjeść aby zużyć w wyznaczonym terminie. Mam nadzieję, że zapas tej bazy już im się wyczerpał i w kolejnych pudełkach już jej nie znajdę.

InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII - zawartość

InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII - zawartość

Twórcy boxa postanowili zadbać o nasze włosy i mamy aż trzy produkty do ich pielęgnacji. Szampon Insight Professional (49 zł / 500 ml) zainteresował mnie najbardziej, bo od dawna chciałam wypróbować kosmetyki tej marki. Szampon ma łagodną formułę i jest odpowiedni nawet dla dzieci. Nie zawiera SLS, SLES, parabenów, silikonów, sztucznych barwników, alergenów zapachowych ani olejów mineralnych. Zawiera m.in. ekstrakt z dyni, który posiada właściwości uelastyczniające i łagodzące podrażnienia oraz ekstrakt z pigwy neutralizujący wolne rodniki i działający przeciwzapalnie. Zamiast szamponu można było znaleźć w pudełku inne produkty ze strony pakamera.pl - rękawicę do zmywania makijażu, wosk zapachowy lub mydełko muffinkę. Trafiłam chyba na najlepszą opcję :) Jest też drugi szampon - do skóry atopowej marki Podopharm (45 zł / 300 ml), ale sprezentuję go bratu, który ma właśnie ten problem. Jest delikatny dla wrażliwej skóry głowy i ma zapewnić jej odpowiedni poziom nawilżenia. Także nie zawiera SLS i SLES. Ostatnim kosmetykiem do włosów jest spray zwiększający objętość O'Herbal (12,99 zł / 200 ml). Ma specjalną formułę z ekstraktem z arniki i ma za zadanie unosić włosy u nasady i nadawać im natychmiastową objętość bez obciążenia.

InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII - zawartość

Liftingujące serum do ciała Neuronica (44,99 zł / 250 ml) ma za zadanie ujędrnić tkankę skórną, poprawić napięcie i elastyczność, a dodatkowo chronić skórę przed przedwczesnym starzeniem się. Pierwszy raz słyszę o tej marce, ale kosmetyk zaciekawił mnie od razu. Lubię tego typu produkty, więc chętnie wypróbuję. Wymiennie można było znaleźć w pudełku nawilżające serum do twarzy Solvea. Wszelakie "umilacze" kąpielowe są zawsze u mnie mile widziane, więc sól do kąpieli marki Moja Farma Urody (11 zł / 80 g) także bardzo mnie ucieszyła. Z takimi dodatkami wieczorna kąpiel w wannie od razu staje się przyjemniejsza.

InspiredBy U.R.O.K edycja XVIII - zawartość

Twórcy pudełka postanowili także zadbać o nasze dłonie i stopy i dwa ostatnie produkty służą właśnie do ich pielęgnacji. Maska do dłoni i stóp z mikrosrebrem Podopharm (30 zł / 75 ml) ma intensywnie nawilżać i regenerować skórę. Przyda mi się szczególnie do dłoni, którym okres jesienno - zimowy nie sprzyja i na wiatr i chłod reagują znacznym przesuszeniem. Często w pudełkach możemy znaleźć kosmetyki marki SheFoot i pewnie niektórzy mają już jej po dziurki w nosie. Ja jednak bardzo lubię te produkty, bo fajnie się u mnie sprawdzają. Tym razem mamy tutaj maskę do stóp z jednorazowymi skarpetkami złuszczającymi (10,43 zł / 34 ml). Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Jakiś czas temu miałam tego typu skarpetki, ale nie zauważyłam żadnego efektu. Mam nadzieję, że te sprawdzą się lepiej.

Jak oceniam oba pudełka?

Bardzo cieszę się z faktu, że wszystkie produkty z obu pudełek są pełnowymiarowe. Jest kilka elementów, które naprawdę bardzo mi się spodobały, m.in. balsam Bernängen, serum do ciała Neuronica czy szampon marki Insight. Porównując zawartość obu boxów, w mojej ocenie ponownie wygrywa U.R.O.K i to ze znaczą przewagą. Mam wrażenie, że jest ono bardziej przemyślane i urozmaicone. Natomiast Shinybox wypada przy nim średnio. I chociaż uważam, że październikowe pudełko jest dużo lepsze od poprzedniego, to jednak nadal nie ma tutaj efektu "wow", którego bym oczekiwała. Jest lepiej, ale mam nadzieję, że kolejna edycja mnie zaskoczy.

A jak Wy oceniacie te pudełka? Które produkty zaciekawiły Was najbardziej? :)

Zobacz również:

0 komentarzy

Każdy komentarz to motywacja do dalszego tworzenia tego miejsca. Wyraź swoją opinię, a ja z przyjemnością ją przeczytam :)