Rozczarowania ostatnich tygodni

sierpnia 14, 2017


Zdecydowanie wolę polecać pewne produkty niż je Wam odradzać. Niestety w ostatnim czasie trafiłam na kilka kosmetyków, które mocno mnie rozczarowały i postanowiłam o nich napisać. Wspomnę m.in. o kultowym podkładzie Bourjois, który cieszy się dobrymi opiniami, a dla mnie jest nieporozumieniem, a także o nowości w ofercie marki Evree, czyli ich maseczkach do twarzy, o których chcę jak najszybciej zapomnieć. Dlaczego? Czytajcie dalej, a wszystko stanie się jasne!

Zacznę może od podkładu, który mocno mnie zawiódł. Mowa o Bourjois Healthy Mix, który zapewne doskonale znacie, bo jest hitem na blogach i nie tylko. Skuszona świetnymi opiniami dorzuciłam go w końcu do koszyka podczas internetowych zakupów. Od razu po rozpakowaniu przesyłki wiedziałam, że się nie polubimy, ze względu na jego odcień. Niestety najjaśniejszy odcień z gamy kolorów (51 light vanilla) jest dla mnie za ciemny, a na mojej skórze wygląda strasznie pomarańczowo. Na swatchach w internecie wydawał mi się dosyć jasnym, ładnym beżem, ale w rzeczywistości otrzymałam coś zupełnie innego. Pomijając kompletnie nietrafiony odcień, Healthy Mix ma jeszcze jedną, istotną wadę. Mam na myśli jego trwałość, a raczej jej brak. Z mojej cery znika w ekspresowym tempie, a po około 4 godzinach wyglądam tak, jakbym w ogóle podkładu nie nałożyła. Jakimś magicznym sposobem się ulatnia i nie pozostawia po sobie żadnego śladu. Nie czepiam się jego małego krycia, bo kupując ten podkład wiedziałam, że nie należy on do tych kryjących, ale szczerze mówiąc, nie widzę w nim żadnych zalet. Próbowałam go mieszać z moim ukochanym podkładem Revlon Colorstay w odcieniu 150, który teraz zrobił się dla mnie odrobinę za jasny i chciałam go lekko przyciemnić, ale niestety źle wpływał na jego trwałość. Dla mnie to po prostu bubel i tyle! Dajcie znać czy lubicie Bourjois Healthy Mix i czy u Was się sprawdza?

Podkład Bourjois Healthy Mix 51 Light Vanilla | Korektor Maybelline Affinitone 01 Nude Beige

Kolejny makijażowy niewypał to korektor Maybelline Affinitone (01 nude beige) i wiem też, że wiele z Was go lubi. U mnie niestety nie zdał egzaminu. Odcień sam w sobie nie jest zły. Może nie jest jakiś wybitnie jasny, ale teraz przy mojej lekko opalonej cerze byłby nawet OK, gdyby nie fakt, że strasznie ciemnieje. Nakładałam go pod oczy i wyglądał nieźle, ale kiedy po kilkunastu minutach spojrzałam w lustro to widziałam w tych miejscach pomarańczowe plamy. Jeszcze żaden korektor tak się nie zachowywał na mojej skórze. Owszem, niektóre lekko ciemniały, ale nie do tego stopnia. Coś strasznego! Do tego korektor wchodzi w załamania i je podkreśla, dlatego ważne jest konkretne przypudrowanie. Do zalet mogę zaliczyć całkiem niezłe krycie, ale jednak szala przechyla się na stronę tych negatywnych cech. Żałuję, że korektor Maybelline Affinitone się u mnie nie sprawdził, bo zarówno podkład, jak i puder z tej serii kiedyś bardzo lubiłam. Z podkulonym ogonem wróciłam do mojego ulubionego Catrice Liquid Camouflage, który sprawdza się u mnie zawsze i wszędzie :).

Maski do twarzy Evree

Z pielęgnacyjnych produktów największy zawód sprawiły mi maseczki do twarzy marki Evree. Jedna z nich jest upiększająca Magic Rose, natomiast druga detoksykująca Black Rose. Ogólnie markę Evree lubię i mam kilka kosmetyków, które lubię i chętnie używam, ale niestety maski nie nadają się do stosowania na mojej cerze. Dlaczego? Otóż jedna i druga, po nałożeniu na skórę twarzy, po chwili sprawiają, że twarz mnie okropnie piecze i jestem zmuszona natychmiast je zmyć. Później skóra jest zaczerwieniona i jeszcze przez jakiś czas delikatnie piecze. Najwyraźniej któryś ze składników masek nie współgra z moją skórą i powoduje taką reakcję. Nie mogę nazwać tych produktów bublami, bo nie jestem w stanie ocenić ich działania, a wiem, że u innych fajnie się sprawdzają. Ja niestety nie mogę ich używać :(

Płyn micelarny Balneokosmetyki | Maski do twarzy Evree

Ostatnim rozczarowaniem okazał się płyn micelarny Balneokosmetyki, który znalazłam w jednym z pudełek Liferia. Otóż, płyn ten genialnie i ekspresowo zmywa każdy makijaż. Pod tym względem chyba nawet przebija mojego ukochanego Garniera w różowej butelce. Dlaczego więc wspominam o nim w tym wpisie? Dlatego, że okropnie podrażnia moje oczy, które w trakcie i kilka minut po demakijażu łzawią, pieką i są zaczerwienione. Nie dzieje się to za każdym razem, tylko czasami i nie mam pojęcia od czego to zależy, ale niestety ten fakt dyskwalifikuje ten produkt u mnie totalnie. Wpadnijcie na bloga Elfnaczi, gdzie omówiony został skład tego kosmetyku i niestety jest tam kilka niefajnych substancji.

A Wy trafiłyście ostatnio na kosmetyki, które Was rozczarowały? Znacie produkty, o których wspomniałam? :)

Zobacz również:

0 komentarzy

Każdy komentarz to motywacja do dalszego tworzenia tego miejsca. Wyraź swoją opinię, a ja z przyjemnością ją przeczytam :)