KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY 2015 ROKU | PIELĘGNACJA

stycznia 05, 2016


W ostatnim poście pokazywałam Wam kosmetyki kolorowe, które poznałam i polubiłam w ubiegłym roku, a teraz pora na ulubieńców pielęgnacyjnych 2015 roku. Tak więc, jeżeli jesteście ciekawi, jakie produkty stały się moimi hitami, to serdecznie zapraszam dalej.



Nie miałam żadnych wątpliwości co do tego, aby w tym rankingu umieścić balsam Vita Liberata 2-3 Week Tan Lotion, który dbał o to, abym nie straszyła innych swoją bladością. W wakacje nie miałam zbyt wiele czasu na to, aby wylegiwać się na słońcu, a dzięki temu samoopalaczowi moja skóra zyskała zdrową, naturalnie wyglądającą opaleniznę, która utrzymuje się do dwóch tygodni. Nigdy nie lubiłam produktów brązujących ze względu na ich specyficzny zapach, balsam Vita Liberata jednak jest bezzapachowy, co jest jego ogromną zaletą. A wad według mnie nie ma w ogóle.


Wiele dobrego w ostatnich miesiącach zrobiła dla mojej twarzy kuracja z witaminą C od Dermo Future. Serum sprawiło, że skóra stała się rozjaśniona, a jej koloryt ujednolicony. Produkt zadbał również o odpowiednie nawilżenie, dzięki czemu twarz stała się gładka i przyjemna w dotyku. Podczas stosowania kuracji z witaminą C zauważyłam też, że pory się zmniejszyły, co mnie bardzo ucieszyło, bo niewiele produktów jest w stanie coś z nimi zrobić. Obecnie jestem w trakcie stosowania innego serum z tą witaminką i jest równie świetne, ale o nim napiszę Wam pełną recenzję za jakiś czas.


Płyn micelarny Garnier jest bardzo sławnym produktem w blogosferze i nie tylko. Nic dziwnego, bo za niezbyt wygórowaną cenę mamy świetny produkt do demakijażu. Ja Garniera poznałam dopiero w tym roku i od razu polubiłam. Przede wszystkim nie podrażnia moich wrażliwych oczu, za co ogromny plus. Radzi sobie doskonale ze zmywaniem makijażu, nawet wodoodpornego i nie wysusza skóry. Dla mnie ideał.


Znacie taki krem, który świetnie nawilża, szybko się wchłania i wspaniale nadaje się pod makijaż. Ja właśnie znalazłam. Krem - żel ultranawilżający Dermedic Hydrain3 Hialuro spisuje się u mnie świetnie. Wchłania się momentalnie, co jest świetne, kiedy rano nie mam zbyt wiele czasu. Nie zostawia lepiącego filmu na skórze, a makijaż trzyma się na nim calutki dzień. Nawilża na wysokim poziomie. Moja skóra nie potrzebuje w ciągu dnia niczego więcej.


Ostatnim ulubieńcem są perfumy Play it Wild, czyli najnowszy zapach Playboy'a. Jestem fanką słodkich aromatów, a te perfumy właśnie do takich należą. Najbardziej wyczuwalnymi nutami jest cola, mandarynka i gruszka, ale w tle można doszukać się również innych nut, które tworzą słodkawą, ale nie duszącą całość. Na mojej skórze utrzymuje się do 6 godzin. Podoba mi się w nich również "drapieżny" flakonik, chociaż niektórym z pewnością wyda się tandetny.

Znacie moich ulubieńców? Jestem ciekawa jacy są Wasi? :)

Zobacz również:

0 komentarzy

Każdy komentarz to motywacja do dalszego tworzenia tego miejsca. Wyraź swoją opinię, a ja z przyjemnością ją przeczytam :)