MÓJ NUMER 1 WŚRÓD DROGERYJNYCH PODKŁADÓW! REVLON COLORSTAY

stycznia 22, 2016


Podkład to niezbędny kosmetyk w moim codziennym makijażu. Niestety, stan mojej cery pozostawia wiele do życzenia, więc muszę się jakoś ratować. W swoim życiu przetestowałam już multum różnorakich podkładów i znalazłam jeden, któremu inne nie dorastają nawet do pięt. Jest nim podkład do cery tłustej i mieszanej Revlon Colorstay. Wiem, że wśród Was znajdą się zarówno jego wielbicielki, jak i przeciwniczki. Podkład bowiem należy do takich, które albo się kocha, albo nienawidzi i chyba nie ma niczego po środku. U mnie sprawdza się znakomicie i jest moim numerem 1 wśród podkładów. Dlaczego? Odpowiedź poniżej →

Podkład Revlon Colorstay dostępny jest w dwóch wariantach: do cery normalnej/suchej oraz tłustej/mieszanej. Mam cerę mieszaną, więc u mnie sprawdza się ten drugi wariant. Dostępny jest spory wybór odcieni, więc myślę, że każda znajdzie odcień idealny dla siebie. Mi najlepiej pasują dwa kolory: 150 BUFF  oraz 180 SAND BEIGE, które stosuję zamiennie, zależnie od pory roku i stopnia opalenizny.


Z kwestii technicznych można zarzucić Revlonowi, że nie wyposażył podkładu Colorstay w pompkę, która z pewnością ułatwiłaby aplikację. Póki co trzeba sobie jednak radzić w inny sposób, np. wylewając odrobinę podkładu na dłoń, a następnie nakładając na twarz. Jakiś czas temu chodziły słuchy jakoby marka miała wprowadzić wersję z pompką, ale jeszcze się z nią nie spotkałam, więc chyba nie jest dostępna.


Podkład ma gęstą konsystencję, ale mimo to bardzo dobrze się rozprowadza. U mnie w tej roli najlepiej sprawują się moje własne, prywatne palce. Przy takim sposobie nakładania mam pewność, że produkt zostanie nałożony równomiernie i obędzie się bez plam. To, za co uwielbiam Revlon Colorstay najbardziej, to jego znakomite krycie. Potrafi zakamuflować wszystkie niedoskonałości znajdujące się na mojej twarzy (zaczerwienienia, krostki, zaskórniki) i co ważne, nie tworzy przy tym efektu teatralnej maski. Mimo swojej "ciężkości" nie zauważyłam, żeby mnie zapychał (na co się niektórzy skarżą). Drugą kwestią, na którą niektórzy narzekają jest to, że podkład może przesuszać skórę. Owszem, może, jeżeli wcześniej nie zadbamy o jej odpowiednie nawilżenie. Konieczne jest w tym przypadku wcześniejsze użycie kremu nawilżającego, wtedy nie trzeba się obawiać owego przesuszenia. Lubi też podkreślać suche skórki, więc warto uprzednio dobrze wypielęgnować cerę.


Do zalet Colorstay należy zaliczyć także jego trwałość. Na mojej mieszanej cerze (lekko przypruszony pudrem) spokojnie utrzymuje się cały dzień. Nie ściera się z twarzy pozostawiając niefajnie wyglądające plamy. Ceny w sklepach bywają różne. Stacjonarnie można go spotkać w cenie nawet 70 zł, na szczęście w internecie dostaniemy go za niecałe 30 zł (na promocjach nawet za 22 zł).

Podsumowując, podkład Revlon Colorstay nie jest podkładem idealnym, ale zdecydowanie najlepszym, z jakim miałam styczność. Uwielbiam go przede wszystkim za jego krycie i trwałość. Jestem również ciekawa jak ten podkład sprawdza się u Was. Kochacie czy nienawidzicie?


Zobacz również:

0 komentarzy

Każdy komentarz to motywacja do dalszego tworzenia tego miejsca. Wyraź swoją opinię, a ja z przyjemnością ją przeczytam :)