THE BLOGGER MADE ME BUY IT, CZYLI CO KUPIŁAM Z POLECENIA INNYCH BLOGEREK

grudnia 11, 2016


Kosmetyczny rynek jest przeogromny, a regularne odwiedzanie i czytanie blogów koleżanek "po fachu" wcale nie ułatwia wprowadzenia w życie idei kosmetycznego minimalizmu. Próbowałam wielokrotnie, ale po prostu się nie da (a może tylko ja nie potrafię?). Co chwilę widzę na innych blogach produkty, po które mam ochotę od razu biec do sklepu. Zachwycają pięknym opakowaniem, rewelacyjnym działaniem, ceną przyjazną dla portfela albo jeszcze czymś innym. Gdybym tak kupowała wszystko, co mi w oko wpadnie to niestety pewnie nie miałabym co jeść i gdzie spać. W wielu przypadkach udaje mi się w porę opamiętać, ale są takie produkty, którym oprzeć się nie umiałam. Jeżeli zatem jesteście ciekawi jakie kosmetyki kupiłam po zachwytach innych blogerek to czytajcie dalej. Nie jest to oczywiście wszystko co mogłabym tutaj pokazać, bo wyszedłby z tego tasiemiec, dlatego dzisiejszy wpis uznajmy za pierwszą część cyklu ;-)


Lakiery hybrydowe

Zanim zdecydowałam się na zakup zestawu do wykonywania manicure hybrydowego minęło sporo czasu. Wcześniej wzdychałam do niego widząc piękne stylizacje i zazdroszcząc kilkutygodniowej trwałości. Kiedy w końcu się zdecydowałam - przepadłam i od dwóch lat nie rozstaję się z hybrydami. Cudownie jest pomalować paznokcie, nie czekać w nieskończoność aż wyschną, a rano mimo wszystko nie obudzić się z odciśniętą pościelą czy odpryskiem. Szczególną miłością darzę lakiery Semilac, które stanowią chyba 90% mojej kolekcji. Uwielbiam szeroki wybór kolorów, cudowny połysk i przede wszystkim tę trwałość. Jeśli jeszcze nie próbowałyście takiego rodzaju manicure to koniecznie sprawdźcie. Ale uważajcie, bo powrotu z tej ścieżki nie będzie ;-)


Rozświetlacz Lovely Gold Highlighter

Ten produkt to jeden z największych hitów w blogosferze i wcale się temu nie dziwię. Dostępny w dwóch wersjach - srebrnej i złotej. Ja pokochałam ten złoty, który tworzy na skórze piękną, subtelną taflę, bez drobinek. Jest to kosmetyk łatwodostępny (dostaniecie go w każdym Rossmannie), pięknie wyglądający na skórze, a co najlepsze - jest tani jak barszcz, bo kosztuje ok. 9 zł. Niektórzy porównują go z kilka razy droższą Mary Lou od The Balm, ale w tej kwestii się nie wypowiem, bo Mary nie widziałam jeszcze w akcji. Nie mniej jednak rozświetlacz Lovely gorąco polecam! Więcej o nim pisałam TUTAJ klik.

Korektor Catrice Liquid Camouflage

Popularność ten kosmetyk zdobył od razu po pojawieniu się w sprzedaży. Wcześniej znałyśmy wersję w słoiczku tego korektora, więc gdy tylko Catrice wypuściła nowość w płynie, wszystkie fanki pobiegły do sklepów. Ze mną nie było inaczej i w tej chwili zużywam już trzecie opakowanie. Dla mnie ten produkt jest świetny i w tej półce cenowej nie znajdziecie nic lepszego.


Drewniana szczotka do masażu For Your Beauty

Szczotkowanie ciała ostatnio stało się bardzo popularne i wiele blogerek poleca ten zabieg jako sposób na ujędrnienie skóry i zwalczenie znienawidzonego cellulitu. Ten problem dotknął również i mnie, a balsamy antycellulitowe przynoszą raczej marne efekty. Sugerując się opiniami koleżanek "po fachu" poszłam do Rossmanna i kupiłam szczotkę - akurat trafiłam na promocję, więc zapłaciłam za nią niecałe 10 zł. Od razu wzięłam się do roboty i już od miesiąca funduję swojej skórze codzienny, kilkuminutowy masaż. I wiecie co? Powoli zaczynam widać efekty! Skóra po takim zabiegu staje się bardziej napięta i wyraźnie gładka (szczotka jest lepsza niż niejeden peeling!). Mój cellulit co prawda nadal jest na swoim miejscu, ale liczę na to, że może z czasem się nieco ukryje. Jedno jest pewne - szczotka była dobrym zakupem, a sam masaż nią jest bardzo przyjemny i odprężający.

A Wy jesteście podatne na polecenia blogerek? Na co skusiłyście się po pozytywnych recenzjach na blogach? ;-)

Zobacz również:

0 komentarzy

Każdy komentarz to motywacja do dalszego tworzenia tego miejsca. Wyraź swoją opinię, a ja z przyjemnością ją przeczytam :)